Freelancing podczas studiów - w jaki sposób legalnie i łatwo rozliczyć dochód?

Jakie metody rozliczeń ma do wyboru student-wolny strzelec?

Start w świecie wolnych strzelców wymusza decyzję o formule prawnej, która idealnie odzwierciedli specyfikę realizowanych zadań. Osoby studiujące dysponują wachlarzem możliwości, które dobierają pod kątem regularności zamówień, wysokości zarobków czy też wizji kariery. Do najpopularniejszych rozwiązań należą umowy cywilnoprawne – dany wariant zdaje egzamin w odmiennych warunkach oraz rozmiarze biznesu.

Kontrakty oparte na kodeksie cywilnym

Młodzi ludzie pobierający nauki najchętniej rozliczają się poprzez umowę zlecenie albo umowę o dzieło. Te dwa warianty dominują w studenckim świecie, ponieważ gwarantują minimum biurokracji i pozwalają zachować więcej pieniędzy w kieszeni. Na pierwszy rzut oka wyglądają bliźniaczo, lecz diabeł tkwi w szczegółach.

Umowa o dzieło wymaga dostarczenia konkretnego, weryfikowalnego rezultatu. Liczy się tutaj finał – na przykład skomponowanie utworu do klipu wideo albo opracowanie sloganu. Zlecenie funkcjonuje na odmiennych zasadach, ponieważ premiuje staranne, powtarzalne działanie, a nie sam produkt końcowy. Świetnie ilustruje to regularne udzielanie korepetycji muzycznych bądź animowanie zajęć w domu kultury.

Do momentu ukończenia 26. roku życia przepisy pozwalają na obniżenie kosztów zatrudnienia. W przypadku umowy zlecenia nie ma obowiązku odprowadzania składek ZUS, pod warunkiem zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego przez rodziców lub uczelnię. W razie braku takiego zgłoszenia, koszty te należy pokryć samodzielnie. Umowa o dzieło pozostaje całkowicie wolna od obciążeń zusowskich, co wiąże się jednak z pewnymi konsekwencjami. W ramach umów cywilnoprawnych nie przysługuje bowiem płatne zwolnienie lekarskie ani okres wypowiedzenia – przywileje te są zarezerwowane wyłącznie dla umowy o pracę.

Biznes bez urzędu – testowanie pomysłu

Studenci, którzy chwytają się drobnych zleceń, mogą skorzystać z ciekawej alternatywy, jaką jest działanie bez oficjalnego wpisu do rejestrów. Mechanizm ten często określa się mianem przedsiębiorczości na start. Prawo zezwala na funkcjonowanie w tym trybie, o ile łączne zyski w miesiącu mieszczą się w granicy 75% płacy minimalnej. Pułap ten rośnie proporcjonalnie do podwyżek najniższej krajowej. Należy mieć na uwadze, że liczy się tutaj kwota widniejąca na wystawionym rachunku. Moment przelania środków przez kontrahenta nie gra roli, gdyż przepisy wskazują na sumy należne.

Największy atut tej opcji to brak konieczności figurowania w bazie CEIDG oraz bardzo mała liczba formalności. Otwiera to drogę do w pełni legalnych zarobków. Można swobodnie otrzymywać honoraria za występy sceniczne albo sprzedawać rękodzieło poprzez strony internetowe. Obowiązek sprowadza się wyłącznie do notowania transakcji w uproszczonym zestawieniu i wykazania zysków w rocznym zeznaniu PIT-36 według zasad ogólnych.

Zakładanie własnej firmy

Gdy zlecenia przestają być tylko dodatkiem, a zyski cyklicznie przebijają ustalone limity, rejestracja podmiotu gospodarczego staje się logicznym krokiem. Decyzja ta procentuje, zwłaszcza jeśli kontrahenci oczekują faktur VAT. Własny biznes pozwala też sięgać po bardziej ambitne kontrakty i używać narzędzi finansowych – mowa tu choćby o leasingu nowoczesnej elektroniki czy specjalistycznych programów.

Wpis do bazy CEIDG przebiega dziś ekspresowo i może zostać zrealizowany przez sieć. Na początku działalności dostępne są benefity, wśród których wyróżnia się „Ulga na start”. Dzięki niej przez pierwsze sześć miesięcy obowiązuje zwolnienie ze składek na ubezpieczenia emerytalne, rentowe oraz wypadkowe. Po tym okresie przysługują preferencyjne stawki ZUS przez kolejne dwa lata. Status przedsiębiorcy wiąże się z nowymi wymogami – koniecznością dbania o rachunki oraz terminowego regulowania podatków i innych opłat. W zamian zyskuje się jednak pełną autonomię w kształtowaniu ścieżki zawodowej oraz budowaniu wizerunku rzetelnego partnera w interesach.

W jaki sposób wolni strzelcy finalizują transakcje ze zleceniodawcami?

Specjaliści działający na własną rękę muszą rygorystycznie podchodzić do kwestii finansowych. Utrzymywanie ładu w dokumentach oraz systematyczność stanowią bezwzględny wymóg, który dotyczy wszystkich fachowców – niezależnie od modelu biznesowego, w jakim funkcjonują. Postęp technologiczny zdjął ciężar z barków przedsiębiorców i uczynił formalności znacznie prostszymi. Uczący się usługodawcy dysponują obecnie szeroką gamą aplikacji. Programy te pozwalają błyskawicznie wystawić rachunek oraz sprawdzić wysokość osiągniętych dochodów.

Sposoby dokumentowania zarobków

Charakter zawartego kontraktu determinuje zakres powinności wolnego strzelca w sferze ewidencjonowania transakcji:

  • Umowa o dzieło i zlecenie – w tej konfiguracji gros zadań administracyjnych przejmuje podmiot zlecający. To on finalizuje rozliczenia, zdejmując z wykonawcy przymus wypisywania faktur czy prowadzenia archiwum dokumentów.
  • Działalność nierejestrowana – freelancer osobiście nadzoruje formalności, aczkolwiek faktury sporządza jedynie na wyraźne żądanie kontrahenta. Przepisy narzucają natomiast prowadzenie uproszczonego rejestru sprzedaży. Należy jednak wyrobić w sobie nawyk przygotowywania rachunków bądź faktur bez podatku, o ile roczny obrót nie przebija pułapu 200 tys. zł. Limit ten pozwala korzystać ze zwolnienia podmiotowego.
  • Własna firma – przedsiębiorca ponosi całkowitą odpowiedzialność za obieg dokumentacji. Debiutanci w biznesie mogą sięgnąć po darmowe instrumenty, choćby aplikację e-mikrofirma w systemie e-Urząd Skarbowy. Oprogramowanie to pozwala dokumentować sprzedaż, zarządzać ewidencją podatkową oraz generować pliki JPK VAT.

Portale do zleceń – prostszy start, lecz mniejszy zysk

Na starcie drogi zawodowej warto spojrzeć łaskawszym okiem na serwisy w stylu Useme, wchodzące w rolę oficjalnego klienta. Uwalniają one freelancera od trosk o podatki i sterty dokumentów – serwis bierze na siebie całą biurokrację, wystawia fakturę, po czym przelewa środki pomniejszone o swoją marżę.

Studentom daje to spory komfort, bo skupiają się wyłącznie na konkretnym zadaniu, a wszelkie urzędowe sprawy toczą się zupełnie obok nich. Należy jednak pamiętać, że naliczane opłaty potrafią uszczuplić ostateczną pensję nawet o kilka procent. Model ten idealnie pasuje do luźnych zleceń na początku, ale przy regularnej współpracy zwyczajnie traci na opłacalności.

KSeF w praktyce – czy studenci pracujący na własną rękę mają powody do obaw?

Krajowy System e-Faktur stanowi rządową bazę, która pozwala generować i gromadzić dokumenty sprzedaży w jednolitym standardzie cyfrowym. Głównym celem tego rozwiązania jest usprawnienie obiegu pism oraz uszczelnienie wpływów podatkowych. Obligatoryjne wejście do KSeF nastąpi w 2026 roku – najpierw 1 lutego dla dużych płatników VAT, a następnie 1 kwietnia dla reszty podmiotów.

Skutki wprowadzanych zmian nie będą na razie odczuwalne w przypadku pracy dorywczej. Nowe regulacje dotyczą przede wszystkim podmiotów regularnie rozliczających podatek od towarów i usług. W odniesieniu do umów cywilnoprawnych nie występuje obowiązek fakturowania. W ramach działalności nierejestrowanej dokumenty te wystawia się wyłącznie na żądanie kontrahenta, zazwyczaj bez naliczania podatku VAT. Mimo to zaleca się monitorowanie sytuacji. Znajomość przedmiotowych procedur może w przyszłości ułatwić rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej.

Warto także podkreślić, że w tym obszarze coraz istotniejszą rolę odgrywają rozwiązania takie jak pieczęć elektroniczna. Umożliwia ona weryfikację autentyczności dokumentów firmowych oraz danych przedsiębiorstwa bez potrzeby każdorazowego używania podpisu własnoręcznego. Takie narzędzie jest szczególnie przydatne w przypadku pracy zdalnej, automatycznego generowania dużej liczby dokumentów czy jednoczesnej współpracy z wieloma partnerami biznesowymi. Szczegółowe informacje dotyczące wykorzystania pieczęci elektronicznej w działalności firmy można znaleźć w artykule:  Pieczęć elektroniczna w Twojej firmie. Poznaj klucz do bezpiecznego KSeF.

Wskazówki dla startujących wolnych strzelców

Start w świecie wolnych zawodów zazwyczaj budzi entuzjazm wywołany perspektywą swobody i budowania własnej marki. Rzeczywistość potrafi jednak zaskoczyć, gdy pojawiają się pisma urzędowe, daniny publiczne czy wymagający zleceniodawcy. Aby oszczędzić sobie nerwów, warto mieć na uwadze poniższe reguły gry:

  • Dokumentacja musi się zgadzać – bez względu na wielkość projektu czy stopień zażyłości z zamawiającym. Kontrakt jasno definiujący obowiązki, deadline oraz wynagrodzenie stanowi tarczę, gdy pojawią się kłopoty z płatnościami. Dziś nie trzeba biegać na pocztę ani spotykać się twarzą w twarz, ponieważ wystarczy złożyć podpis elektroniczny (wykorzystując choćby Profil Zaufany czy systemy w rodzaju Autenti), aby w świetle prawa dopełnić formalności przez sieć.
  • Warto wystrzegać się działania poza systemem – brak oficjalnych dokumentów sprawia, że traci się jakąkolwiek osłonę prawną. Konflikt ze zleceniodawcą bądź wizyta urzędników skarbowych mogą w takiej sytuacji skończyć się dotkliwymi karami, a tego scenariusza lepiej unikać szerokim łukiem.
  • Zasadnicze jest opanowanie sztuki wyceny własnych umiejętności – schodzenie z ceny, aby złowić klienta, to ślepa uliczka. Godzenie się na „pracę za wpis do CV” zazwyczaj prowadzi do frustracji i zleceń, w których nikt nie liczy się z wykorzystanym wysiłkiem ani potencjałem.
  • Należy pilnować porządku w archiwum – trzeba gromadzić kontrakty, ważną korespondencję i notować każdy wpływ na konto. Ułatwi to coroczne starcie z fiskusem oraz zapewni dowody, gdyby kontrahent próbował podważyć wcześniejsze ustalenia.

Warto pamiętać, że działanie w pojedynkę nie jest koniecznością. Uniwersyteckie jednostki coraz częściej zapewniają bezpłatne porady z zakresu prawa czy biznesu, a inkubatory przedsiębiorczości wspierają studentów w przekuwaniu idei w czyny. Korzystanie z tego wsparcia pozwala ominąć typowe pułapki i zapewnia większy komfort psychiczny na starcie.

Freelancing – bilet do przyszłej kariery

Przygoda z pracą na własny rachunek nierzadko startuje bardzo niepozornie – choćby od artystycznego pokazu w gronie krewnych albo pomocy zaoferowanej przyjaciołom. Z czasem te drobne epizody potrafią jednak ewoluować w pełnowymiarowy, profesjonalny biznes. Szybko okazuje się wówczas, że sam talent i pasja nie wystarczą. Równie ważna jest terminowość, sprawna komunikacja z zamawiającym oraz sztuka adekwatnej wyceny własnych usług. Opanowanie tych kompetencji pozwala nie tylko rozbudować portfolio, ale przede wszystkim ugruntować wiarę w swoje możliwości. Zyskuje się dzięki temu również praktyczny oręż, niezwykle pożądany w realiach współczesnego rynku.

Źródła:

 

Artykuł przygotowany we współpracy z partnerem serwisu

Autor: Joanna Ważny